Jaka piękna katastrofa!!! Czyli sukienka koktajlowa

Dodano: Luty 25, 2017  /  11 komentarzy

Zanim przejdę do meritum, muszę się do czegoś przyznać…. dzisiaj rano zostałam zaatakowana przez Donalda Trumpa!

Był chłodny ranek. Musiałam wstać wcześnie, aby się przygotować do sesji zdjęciowej (do niniejszego wpisu). Nałożyłam sobie maseczkę na twarz, aby na fotografiach moje lico wyglądało, jak alabaster. Gdy moje zmysły rozkoszowały się zapachem masła kakaowego, postanowiłam sprawdzić, co tam w wielkim świecie. Po serii mniej lub bardziej poważnych stron, weszłam na mojego bloga i… zamarłam. Przecieram oczy ( jest 6 rano więc może mój umysł się jeszcze nie obudził) i widzę, że moja strona została zhakowana! I to przez samego Donalda Trumpa! W każdym moim artykule został skasowany tekst, a na jego miejscu pojawiła się fotografia obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych robiącego dzióbek. Jak by tego było mało, w treści nagłówków można było przeczytać: Hacked by MOOG. Takie to gagatki. Na szczęście mąż w porę zareagował i teraz znowu mogę cieszyć się moim blogiem:)

Ok. Wygadałam się, a teraz o modzie.

Najnowszym moim dokonaniem krawieckim jest ślubna sukienka z Burdy. Pewnie się zdziwicie. Jak to ślubna? Przecież jest niebieska! Już śpieszę z wyjaśnieniami. Wykrój sukienki pochodzi z najnowszego wydania magazynu tj Burda 3/2017. Wybrany przeze mnie model jest suknią ślubną i jak widać na załączonym obrazku, w oryginale
jest dużo dłuższa i ma z tyłu ma kontrafałdę. Moją uwagę uwagę przykuł przepiękny dekolt w kształcie serca i sposób ,w jaki podkreśla sylwetkę. To wcięcie w talii, ta gorsetowa góra! Jednym słowem – Cudo!

Postanowiłam, że ze znalezionego wykroju szybko zrobię użytek. Na stronie materiałki.pl kupiłam 2 m niebieskiej bawełny, której jeszcze sporo mi zostało. Myślę, że 1,5 m spokojnie by starczyło. Do tego jeszcze trochę flizeliny, kryty zamek, materiał na podszewkę i można się bawić. Miałam dylemat, który rozmiar wybrać. Jeżeli zdecyduję się na 34 – nie przeciągnę sukienki przez biodra, 36 – góra będzie mi odstawać. Po chwili namysłu stwierdziłam, że zrobię mix: góra – 34, dół – 36 i postaram się to jakoś zgrabnie połączyć.

Model szyje się całkiem przyjemnie, najwięcej trudności przysporzyło mi wszycie ramiączek, ale i to było do przeżycia. Jedyna niespodzianka wynikła z mojej niefrasobliwości. Po zszyciu wszystkich elementów sukienki i  wszyciu podszewki, musiałam ją jeszcze tylko skrócić do odpowiedniej długości. Przycięłam materiał, elegancko
podwinęłam i gotowe! Została jeszcze tylko ostatnia przymiarka. Dumna z siebie zakładam kreację i nagle moim oczom ukazała się pospolita DZIURA na przodzie sukienki. Musiałam ją zrobić, gdy w zapale ją skracałam. Próbowałam poratować się flizeliną, ale niestety nie udało się. Cały przód trzeba było szyć od nowa. Jednak, gdy patrzę na ten dekolt w kształcie serduszka, wiem, że było warto:)

A Wy jakie mieliście wpadki szyciowe i rękodzielnicze? Podzielcie się swoimi historiami w  komentarzach.
Do napisania!

Komentarze (11)

  • Znalazłam się tu trochę przez przypadek, przyciągnęła mnie ciekawa interpretacja tego burdowego modelu. Przede wszystkim bardzo Pani do twarzy w tym kolorze! Jestem też pełna podziwu dla Pani zapału, dlatego wyłącznie w charakterze zachęty do tworzenia jeszcze piękniejszych rzeczy mam kilka uwag: tkanina ma piękny kolor, ale na taką kreację lepsza byłaby mieszanka bawełny lub wiskozy z jakimś włóknem sztucznym (elastycznym lub nie), ponieważ ten materiał okropnie się gniecie i - jak widać na zdjęciach - jest w dodatku trudny do rozprasowania. Kryty zamek jest wszyty za daleko od ząbków, przez co jest widoczna cała taśma, a tym samym przestaje być "kryty" ;) Polecam specjalną stopkę do wszywania takich zamków, naprawdę bardzo ułatwia pracę. I ostatnia rzecz: dopasowanie. Ramiączka są odrobinę za długie (odstają na ramionach), zaszewki spódnicy nie spotykają się z cięciami na górze sukienki, a tył wybrzusza się na wysokości talii, sugerując, że jest tam odrobinę za dużo luzu. To szczegóły, na które warto zwrócić uwagę, ale tak czy inaczej kreacja jest z pewnością wyjątkowa :) Życzę powodzenia przy kolejnych!!
  • Zdarzało mi się zrobić mała dziurkę przy pruciu itp., ale aż taką dziurę wyciachać to faktycznie wyczyn :D Mimo wszystko sukienka wyszła super, więc warto było ratować :)
    • Przez chwilę się zastanawiałam czy nie da się jednak jakoś uratować tego przodu, ale niestety trzeba było wykroić od nowa. Ale cóż, następnym razem będę bardziej uważać:)
  • No i super wyszła! Ten odcień niebieskiego świetnie Ci Aniu pasuje do ognistych włosów, bardzo fajne połączenie:)
  • No proszę, a myślałam, że tylko ja posiadam umiejętność robienia dziur w miejscach widocznych, czyli na przodzie. I nie ma znaczenia, czy odcinam zapasy, czy pominięte nitki, dziurę wycinam od ręki, zwykle na samym końcu twórczej pracy szyciowej. Ale, ale, sukienka świetna, tchnie optymizmem, w klimacie śródziemnomorskiego lata. I jak to często bywa w przypadku modeli Burdy, wyszło Ci lepiej niż w w/w magazynie. Pozdrawiam :)
    • W moim przypadku nie ma szycie bez większej lub mniejszej wpadki:)
  • Masz piękny kolor włosów. I fryzurę. Sama taka pragnę ale trochę się boję bo nie każdemu pasuje. Czy długo się uczylas szycia?
    • Mój kolor włosów ciągle ewoluuje ponieważ niestety farba, szczególnie ruda, bardzo szybko się z nich zmywa. Ale ten odcień najbardziej mi się podoba. Szkoda że za parę myć będzie mniej wyrazisty:(. Co do nauki szycia - jestem samoukiem, maszynę dostałam od męża rok temu na Walentynki i od tego czasu eksperymentuję:) Ale zamierzam zapisać się na profesjonalny kurs
  • piękna suknia, szczególnie ten dekolt :)
    • Bardzo dziękuję. Takie komentarze bardzo mnie motywują:)
    • Bardzo dziękuję:)

Dodaj komentarz