Skutki noszenia halki

Dodano: Marzec 17, 2017  /  10 komentarzy

 

Zauważyłam, że większość publikowanych na moim blogu kreacji jest w odcieniach niebieskiego, więc dla równowagi tym razem będzie en rose. I to nie tylko za sprawą różowego tła.

Od roku miałam marzenie… długa, zwiewna i z wieloma falbanami – sukienka idealna. Ale w dobie miniówek (które bardzo szanuję) niestety ciężko dostać sukienkę, która sięga do połowy łydki (nie liczę oczywiście rozmiarów 38+, w których mogłabym zamiatać podłogę). Wiem, że jest to bardzo ryzykowny krój, ponieważ:

  • skraca nogi
  • sprawia, że łydki wydają się grubsze
  •  dociąża sylwetkę

więc jeśli nie masz 1,80 m  i figury Audrey Hepburn, lepiej nie próbuj.  No chyba, że tak, jak ja jesteś zakochany/a w ultra – kobiecych krojach i nie przeszkadza Ci, że wyglądasz w nich, jak żona ze Stepford:)

Wykrój zaczerpnęłam oczywiście z mojej ukochanej Burdy vintage – lata 50. Widoczna obok ilustracja pochodzi z 1957 roku, z 3
nr magazynu. Kreacja urzekła mnie swoimi proporcjami – smukła, dopasowana góra i obficie marszczony dół. Ten typ  sukni, za sprawą baśniowego charakteru, nazywany jest przeważnie princess dress (sukienką księżniczki). Za jej twórcę uważa się Christiana Diora, którego New Look był odtrutką na powojenną rzeczywistość. Wykrój zamieszczony we współczesnym wydaniu Burdy, moim zdaniem, nie pokrywa się w relacjach 1:1 z oryginałem.  Na ilustracji nie widać bardzo ważnej rzeczy – wycięcia na plecach. Myślę, że w modelu z lat 50 – tych mogło go nie być. Ponadto, na rysunku dekolt jest mocno zabudowany, podczas gdy u mnie jest to bardziej łódka, która na plecach przechodzi w mocne wycięcie. Cechą charakterystyczną sukienki są rękawy. Obecnie jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że rękawy są doszywane, a tutaj tworzą całość z górną partią sukienki. Aby dobrze i wygodnie układały się na sylwetce, pod pachami wszyte są po dwa trójkątne kliny (przy wszywaniu  których, przerobiłam chyba całą, znaną mi łacinę podwórkową). Swego rodzaju wisienką na torcie jest kwiecisty pasek, który nie tylko podkreśla talię, ale również przełamuje wszechobecny róż:)

Gdy, po trudach szycia wreszcie ubrałam sukienkę poczułam pewien niedosyt. Niby wyszła całkiem ładnie, pasek dobrze się komponuje kolorystycznie itp, ale to jednak nie to. Gdzie tu księżniczka? Gdzie ten rozłożysty klosz? Wiem, że jest to tylko rysunek żurnalowy, który rządzi się własnymi prawami, ale jednak pozazdrościłam modelce i postanowiła sprawdzić, jak sukienka  będzie się układać, gdy założę pod nią halkę. Halkę kupiłam w zeszłym roku w salonie sukien ślubnych za jakieś 20 zł. Byłam wtedy pod ogromnym wpływem stylu pin – up i zapragnęłam wzbogacić swoją garderobę o ten element. Niestety poza domowymi przebierankami, halka jest właściwie nieużywana. Może dlatego, że wciąż podstawowym elementem mojej garderoby są spodnie?

Efekty możecie podziwiać na poniższych fotografiach. Co sądzicie o tym kroju, szczególnie o jego długości? I oczywiście napiszcie mi koniecznie, czy widać na których zdjęciach mam założoną halkę:)

Do napisania!

 

Komentarze (10)

  • Uau! Ta sukienka jest piękna! Do tego te drobne plisy... <3 Uwielbiam takie kroje i zawsze marzy mi się, że sama w nich wystąpię, ale niestety duży biust bywa przeszkodą w znalezieniu takich piękności w sklepach i często muszę obejść się smakiem. Co do halki - faktycznie dużo zmienia. Ale odrobinę dłuższa chyba jeszcze ładniej układałaby sukienkę. :)
    • Bardzo dziękuję za te miłe słowa. Też myślę, że długa halka jeszcze bardziej pozwoliłaby rozkwitnąć dołowi sukni:)
  • Myślę, że w rozmiarze 36 niewiele jest fasonów, które faktycznie "szkodzą", a skrócenie nóg niweluje talia w "talii". Wyglądasz w niej bardzo fajnie, a ta tasiemka zdecydowanie dodaje uroku sukience :) Rysunek chyba nie jest zbyt adekwatny do wykroju, bo jak dla mnie ten dół wygląda jakby był z przymarszczonego koła, a w Twojej sukience chyba jest z prostokąta? Podobnie, ale jednak spora różnica w "układalności".
    • Nic się nie ukryje przed wprawnym okiem:) Faktycznie, sukienka jest z prostokąta.
  • Sukienka jest urocza, tasiemka dodaje uroku i ten dekolt z tyłu piękny.
    • Bardzo dziękuję:)
  • Pewnie dużo materiału potrzebowałaś na dół sukienki. Niestety obawiam się, że tego typu suknie były by bardzo drogie: trzeba wliczyć ilość materiału i koszt uszycia. No ale mnie się bardzo podoba :)
    • Po podsumowaniu wyszło mi, że całkowity koszt uszycia tej sukienki to ok 45-50 zł. Oczywiście nie liczę wykonania, bo ciężko samej sobie zapłacić:) ale chyba nie jest tak źle. Oczywiście zdają sobie sprawę z tego, że materiał nie jest najlepszej jakości ale póki nie osiągnę wyższego poziomu w krawiectwie,nie chcę wydawać milionów monet na jedwabie:) Pozdrawiam
  • Zdjęcia są rozmyte :( Jednak sukienka pierwsza klasa. Bez halki również wygląda bardzo dobrze. Podoba mi się dobranie proporcji, a przy Twojej figurze o efekt skracania nóg martwić się nie musisz. Idealna na wiosnę - zdejmuj rajstopy i biegnij po łące pełnej kwiatów! Polecam dokupienie dłuższej halki dopasowanej do kreacji.
    • Amazonka, niestety masz rację. Na swoją obronę mogę tylko powiedzieć, że razem z siostrą się dopiero uczymy tej sztuki. Jest to metoda prób i błędów. Mam nadzieję, że niedługo tych drugich już nie będzie:) Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za komentarz

Dodaj komentarz