Pudelek na spódnicy

Dodano: Czerwiec 3, 2017  /  3 komentarze

Witajcie, cześć i czołem!
Dzisiaj zacznę od dobrej rady: zapisujcie swoje prace magisterskie, książki, wiersze, fraszki, limeryki na każdym możliwym pen drive’ie, wysyłajcie sobie na maila po każdej pojedynczej zmianie, nawet gdy dodajecie tylko przecinek. W przeciwnym razie, tak jak ja, możecie gorzko pożałować braku przezorności… Oj w zeszłym tygodniu

polały się łzy me czyste, rzęsiste (…)

 Na moją młodość górną i durną

Na szczęście, dzięki przyjaciółce i mojemu mężowi historia zakończyła się happy-endem i moje pin-up girls  nie poszły wraz z moim komputerem na dno.

Dzisiejszy wpis nawiązuje trochę do ostatniego artykułu (klik), w którym zademonstrowałam Wam moją pierwszą spódnicę z koła. Kreacja, o której dzisiaj sobie opowiemy, opisywana jest jako jeden z symboli amerykańskiej postwojennej epoki basebollu, Coca-coli i pin-up girls. 

W 1947 roku, 25-letnia aktorka i piosenkarka, Juli Lynne Charlot wybierała się na bożonarodzeniowe przyjęcie. Dziewczyna szykując się do spotkania, ze smutkiem stwierdziła, że (o dziwo!) nie ma, co na siebie włożyć. Jej domowy budżet nie pozwalał na zakupowe szaleństwo, więc postanowiła zakasać rękawy i stworzyć sobie unikalną kreację. mhh… ale jak uszyć spódnicę, gdy o szyciu nie ma się bladego pojęcia? Julii tak wspomina uszycie swojej pierwszej spódnicy z koła:

„Wycięłam koło z kawałka filcu, materiał pozwolił mi wyciąć spódnicę z pełnego koła, dzięki czemu uniknęłam szycia”

Aby nadać kreacji bożonarodzeniowego fasonu, Juli umieściła na jej przodzie aplikację w kształcie choinki. Spódnica zebrała na przyjęciu same pochlebne opinie. Zachęcona ochami i achami znajomych, Juli postanowiła po tygodniu sprzedać spódnicę jednemu z butików w Beverly Hills. Spódnica cieszyłam się tak dużym zainteresowaniem, w krótkim czasie butik zamówił kolejne egzemplarze, tym razem z nieświątecznymi aplikacjami.

O dziwo, największym zainteresowaniem cieszyły się spódnice z psimi motywami, głównie jamnikami. Psy, tak jak na zdjęciu obok, najczęściej występowały trójkami – dwie samice z przodu i samiec z tyłu. Pierwszy pies był zalotną samiczką, drugi dumnie stąpał z głową uniesioną do góry, a trzeci poddawał się urokowi tego pierwszego. Zwierzęta były prowadzone na smyczach, których paski układały się w diagonalny wzór przecinający fałdy spódnicy. Właściciele butiku byli zachwyceni nowym modelem i poprosili Juli, aby wykonała podobną spódnicę tylko, że z pudlami. Było to swego rodzaju puszczenie oka do wielbicieli świata mody, w końcu pudel to najbardziej francuskie ze wszystkich zwierząt na świecie, więc spódnica przyozdobiona takim motywem musiała być szykowna.

Oprócz motywów pudelkowych, do najpopularnieszych aplikacji należały: kwiaty, flamingi, stare samochody lub kieliszki z Martini. Spódnice najcześciej sięgały za kolana lub kończyły się równo z nimi, podtrzymywane były przez cienki pasek. Pierwsza spódnica wykonana przez Julii była z filcu. Projektantka miała do niego niemal nieograniczony dostęp, ponieważ jej mama pracowała w fabryce filcu. Warto podkreślić, że były to czasy powojenne, podczas których dostęp do drogich i szlachetnych tkanin był utrudniony. Projektantka sama przyznała:
„Gdybym wtedy umiała szyć, albo gdybym miała pieniądze na lepsze materiały, nigdy nie wymyśliłabym spódnicy z koła”

Jak widać, potrzeba po raz kolejny stała się matką wynalazku:)

 Poodle skirt stała się hitem do tego stopnia, że w krótkim czasie po stworzeniu pierwszej spódnicy, Juli miała już własną fabrykę, w której zatrudniała 50 osób. Po latach przyznała, była słaba z matematyki, przez co mama musiała jej pomagać przy tworzeniu  co miesięcznych list płac. Zamówień na spódnice było tak dużo, że Juli nie nie była wstanie skończyć szkoły projektowania ubioru do której się zapisała. Postanowiła więc ograniczyć się do nauki szycia.

Na koniec warto zaznaczyć, że poodle skirt dała początek nowemu zjawisku. Powstały ubrania o których się mówiło – too young for you, czyli w wolnym tłumaczeniu, jesteś na to za stara. Lata powojenne to czas, kiedy moda wreszcie zauważyła, że gusta nastolatków mogą się dalece różnić od upodobań ich rodziców. Poodle skirt ozdobiona kotkami, pieskami i innymi słodkościami zdobyła serca młodych dziewczyn, które jak na fotografii powyżej, nosiły ją z obcisłymi sweterkami, czy tzw, bliźniakami. Ciężko jednak, wyobrazić sobie dojrzałą panią domu, paraduje w takiej spódnicy do kościoła, czy do pracy. Kobiety w pewnym wieku, stwierdziły po prostu, że w takiej kreacji nie wyglądają poważnie.

Co Wy sądzicie o takim tym trendzie? Czy naprawdę był zarezerwowany tylko dla nastolatek?

Moim osobistym faworytem jest spódnica poniżej:)

Do napisania!

ps. Wpis NIE był sponsorowany przez pewien ceniony portal opiniotwórczy:)

Komentarze (3)

  • Uwielbiam te spódnice. Kojarzą mi się z kolorowymi czasami i luzem :)
  • Bardzo liczyłam, że zobaczymy Cię w autorskiej wersji takiej spódnicy:) czy masz taki projekt w planach? Z jakim wzorem?
    • Na ten moment mam mały przesył spódnic z koła, ale może pewnego dnia wyjdę na ulicę z dumnym jamnikiem na swoim wdzianku:)

Dodaj komentarz