Retro, vintage… taka sytuacja

Dodano: Sierpień 1, 2017  /  2 komentarze

Witajcie, cześć i czołem!

Dziś weźmiemy na tapet dwa niezwykle ważne dla mojej twórczości pojęcia: retro i vintage. Terminy te często są używane zamiennie, co jak się okaże, jest błędem. Postaram się trochę odczarować te dwa obco brzmiące słowa i wykazać podstawowe różnice między nimi zachodzące. Z góry uprzedzam, że artykuł który przeczytacie nie zmieni waszego życia, nie wywróci świata do góry nogami. Jest to wiedza, którą możecie zabłysnąć na małym spotkaniu akwafluwialnym lub podczas rozwiązywania krzyżówki. Jeżeli Wam to nie przeszkadza, zapraszam do lektury:)

Jeżeli jesteście amatorami dobrego wina, zapewne wiecie, jak mocno w cenie są wina pochodzące z tzw. dobrych roczników. W niektórych regionach (szczególnie górskich) zdarzają się lata chude, w których winogrona nie są na tyle słodkie, aby wyprodukować z nich dobry trunek. W takich przypadkach właściciel winnicy jest zmuszony połączyć je z winem, które pochodzi z lat wcześniejszych. Taki napój,  choć przeważnie smaczny, niestety nie może się już szczycić etykietą vintage, którą nadaje się  winom powstałym z winogron zebranych w tym samym roku.

Vintage, w branży modowej, oznacza fragment garderoby wyprodukowany oryginalnie w danej epoce, np. latach 60-tych. Dla ubrań typu vintage ważna jest data powstania. Zazwyczaj są to ciuchy, które liczą sobie conajmniej 20 i nie więcej niż 100 lat. Ubrania produkowane przed rokiem 1920 zaliczane są już do antyków, które na równi z obrazami i zabytkowymi meblami można podziwiać w muzeach. Warto jednak podkreślić, że wspomniane daty są dosyć umowne i w różnych publikacjach, można znaleść drobne rozbieżności czasowe. W naszym przypadku rzeczy typu vintage to ubrania i dodatki pochodzące już z lat 90-tych, czyli czasów mojej młodości.  Jak widać na załączonym obok obrazku, już jako dziecko lubiłam eksperymentować z wyrazistymi kolorami i wzorami. Bluza w marynarskie pasy i czerwone legginsy w serduszka? Czemu nie! Do tego obowiązkowe białe najacze:) Dla podkreślenia pojemności tego terminu, postanowiłam również zamieścić fotografię ślubną mojej babci, która powstała na początku lat 50-tych. W przypadku obu zdjęć możemy mówić o ubraniach typu vintage, jednak widzimy (mam nadzieję) przepaść, jaka dzieli te dwie stylizacje.

Ubrania typu vintage często odznaczają się bardzo starannym i solidnym wykonaniem. W końcu, jakby nie patrzeć, niektóre z nich przetrwały z powodzeniem 60-70 lat i nadal nadają się do użytku. Co prawda na niektórych widać ślady przeróbek, ponieważ w latach wojennych i zaraz po nich, powszechna była praktyka przerabiania i dziedziczenia ubrań. Inną charakterystyczną cechą ciuchów vintage jest razmiarówka, która nie zawsze odpowiada współczesnej. Kupując ubrania z lat 50-tych, 60-tych czy starsze, musimy się przygotować na to, że mogą być najzwyczajniej w świecie za małe. Szacuje się, że dawny rozmiar 42 to dzisiejsze 38. Dla porównania: Marylin Monroe szczyciła się 86 centymetrami w obwodzie biustu, co w roku 1959 było uznawane za rozmiar 12. Dzisiaj natomiast, aby zasłużyć sobie na tak zaszczytną pozycję, nasz biust musi oscylować w granicy 99 cm… Niestety średnio nasze talie są o 10 cm szersze od smukłych kibici naszych babć. Na pocieszenie mogę dodać, że jesteśmy też znacznie wyższe.

Stylem często mylonym z vintage, jest moda retro. Retro jest łacińskim przedrostkiem oznaczającym dosłownie wstecz. Termin w modzie odnosi się do ubrań tworzonych współcześnie ale w duchu konkretnego momentu z dziejów XX wiecznej mody, np. w stylu lat 40-sty, czy 50-tych. Zazwyczaj pomimo ogólnego podobieństwa do oryginału, w szczegółach uchwytny jest duch nowoczesności, np. ubrania wykonane są z materiałów, które w danym okresie nie występowały lub nie były w powszechnym użyciu (np. z włókien syntetycznych) lub ich krój zbliżony jest do obecnie panujących trendów, np. skróceniu ulega długość spódnicy. Przeglądając strony oferujące ubrania typu retro, można natknąć się na małe potworki, tj. zestawy oferujące elementy garderoby, które oryginalnie nie występowały razem. Koronki, kokardki, kołnierzyki typu bebe… w końcu im więcej retro dodatków, tym lepiej.

Co ciekawe, za ciuchy typu retro nie uznaje się klasyków typu: trencz, mała czarna, czy biała koszula. Są to elementy garderoby, które za sprawą swojej uniwersalności, zostały jakby pozbawione swojej czasowości, nie przypisuje się ich do konkretnej epoki z dziejów mody.

Który z powyższych typów ubioru jest Wam bliższy? Wolicie zanurzyć się totalnie w przeszłości za pomocą ubrań oryginalnie stworzonych w przeszłości, czy może tylko romansujecie z historią za pomocą retro dodatków?

Do napisania!

 

Komentarze (2)

  • Ciekawy artykuł, będę tu częściej zaglądać :)!
    • Bardzo dziękuję i zapraszam do ponownych odwiedzin:)

Dodaj komentarz