Pin-up girls – początek

Dodano: Wrzesień 19, 2017  /  1 komentarz

Witajcie, cześć i czołem!

Ostatnio w moim życiu dokonała się ogromna zmiana. 12 września doszły mi trzy literki przed imieniem, a stało się to dzięki pin-up girls, którym poświęciłam dwa lata życia. Pracę magisterską poświęciłam nie tylko dziewczynom do przypinania ale również jednemu z ich największych twórców, tj. Gilowi Elvgrenowi. Jeżeli planujecie zmienić styl na bardziej retro lub wybieracie się na przyjęcie w stylu pin-up, polecam przyjrzeć się jego obrazom, które mogę stanowić potężna źródło inspiracji. Mój dzisiejszy wpis chciałabym poświęcić szeroko pojętej genezie całego zjawiska kulturowego, jakim były dziewczyny do przypinania. Post będzie długi więc od razu przechodzę do rzeczy.

Sama idea kolekcjonowania (na masową skalę) wizerunków znanych lub pięknych ludzi mogła się narodzić dzięki nowej gałęzi sztuki – fotografii, a dokładniej dzięki wynalezionym przez Adolpha Disderiego carte de visite (1854). Były to niewielkie fotografie o rozmiarach 6×9 cm, czyli wielkości wizytówek, przyklejane na nieco większy kartonik, którego wystające boki tworzyły obramienie dla zdjęcia. Ze względu na mały format fotografii znajdowała się na niej zazwyczaj jedna postać. Zdjęcia miały charakter reprezentacyjny, więc garściami czerpały ze sztuki dawnych portretów. Osobom fotografowanym, w zależności od wizji fotografa, towarzyszyły kolumny, zegary, draperie. Pierwowzorem pin-up girls można nazwać carte-de-visite aktorek teatralnych, lub profesjonalnych modelek. Wiele osób, szczególnie kobiet, zbierało ich fotografie i umieszczało w specjalnie do tego przeznaczonych albumach.  Dużą popularnością cieszyły się wizerunki królowej Victorii i Napoleona III, Evelyn Nesbit (na zdjęciu obok), Sary Bernhardt i pięknej cesarzowej Elżbiety Bawarskiej.

  Innym zjawiskiem który wykreował styl pin-up były kalendarze i plakaty. Narodziny współczesnych kalendarzy datują na rok 1850. Były to wówczas jednostronicowe wydawnictwa, na których umieszczano kolejno 12 miesięcy. Czasem zostawiano specjalną powierzchnię, na której umieszczano np. nazwę firmy. Pierwszy stricte reklamowy kalendarz powstał w 1889 roku. Firmą, która niewątpliwie najbardziej przyczyniła się do rozpowszechnienia stylu pin-up, była Brown & Bigelow. Wysokie wpływy ze sprzedaży pozwalały im na zatrudnianie najlepszych ilustratorów takich jak: Norman Rockwell, Rolf Amstrong, Gil Elvgren, Earl Moran. Byli to artyści specjalizujący się często w wizerunkach t z w . glamour girl i pin-up girl, które cieszyły się największą popularnością wśród klientów. Ilustracje, tworzone zwykle przez mężczyzn, zdradzały ich pragnienia i gusta. Wykreowały tym samym wizerunek kobiety, który przez to że tak upowszechniony, stał się obowiązującym kanonem piękna. W ślad za producentami kalendarzy podążyły wielkie koncerny (tj Kodak, Coca-cola, General Motors), które nawiązały współpracę z ilustratorami. Twarze pin- up girl pojawiały się na reklamach kosmetyków (Avon), papierosów (np. Lucky Strike), napojów (Coca-cola) itp. Z plakatów i stron gazet kusiły zalotnymi uśmiechami i obiecywały: kobietom, że gdy nabędą dany produkt, będąą wyglądały tak jak one, a mężczyznom, że aby je zdobyć, wystarczy kupić reklamowany przez nie samochód, telewizor itp. W pierwszej połowie XX wieku niezwykle popularnym narzędziem propagandy i reklamy stał się plakat. Charakterystyczne dla tego medium są: niski koszt produkcji i możliwość umieszczenia praktycznie wszędzie np. na słupach ogłoszeniowych, w fabrykach czy w zakładach fryzjerskich, dzięki czemu plakaty trafiały do dużej liczby odbiorców.

Zastanawiając się nad genezą wizerunku pin-up girl, należy również wspomnieć o tzw. pulp magazine.  Były to tanie wydawnictwa, drukowane na słabej jakości papierze robionym z pulpy drzewnej (stąd nazwa). Były wydawana w latach 1896-1950. Termin pulp fiction odnosi się do historii w nich zawartych; zazwyczaj o charakterze przygodowym, zahaczających o western, kryminał, czy science fiction. Magazyny kierowane były głównie do mężczyzn, chociaż na rynku istniały również wydawnictwa o charakterze romansowym, bardziej kobiecym. Powszechnie uważa się, że treść pulp magazynów stanowią niewyszukane historie bazujące na taniej sensacji i przemocy. Taką opinię zyskały po części dzięki swojej treści, która zwykle bazuje na schemacie: główny bohater – mężczyzna, musi się zmierzyć z groteskowo czarnym charakterem, aby odzyskać skarb, uratować kobietę lub ochronić Ziemię. Drugą część złej sławy zyskały za sprawą swych okładek. Przedstawiony był na nich zazwyczaj moment kulminacyjny opowiadania, kiedy jeden bohater strzela, innego porywają, lub ktoś na kimś przeprowadza eksperymenty. Na okładkach często pojawia się też Ona – piękna kobieta, w eleganckiej sukni lub w dezabilu. Może być tajemniczą femme fatale lub damą w opresji. Kobiety z okładek pulp magazynów i pin-up girls przedstawiają praktycznie ten sam typ urody: długie włosy ułożone w fale, kształtne uda i piersi, oraz kuse ubrania odsłaniające sporą część ciała

Korzeni estetycznych stylu pin-up można się doszukiwać w burlesce. To właśnie ona wykreowała specyficzny styl bycia i wyglądu, który następnie zaadaptowali artyści tworzący pin-up girls. Pierwotnie burleska składała się z występów będących często parodiami romantycznych lub historycznych dramatów, gdzie tekst odgrywał drugorzędną rolę, ważniejszy był sposób deklamacji, często przerysowany i z erotycznym zabarwieniem. Niejednokrotnie zestawiano historyczny tekst ze współczesnymi wydarzeniami, przez co uzyskiwano komiczny efekt. Burleska bazowała na zaburzeniu zasady decorum. Łączyła to co wysokie z tym co niskie, treści poważnych poematów były wyśpiewywane przez kobiety ubrane jedynie w pończochy i gorsety, bawiące się przy tym zmysłowo szalem-boa. Swoją drugą nazwę – legs show, burleska zawdzięcza kusym strojom aktorek, ukazującym zalety ich figur. Do Stanów Zjednoczonych przybyła w latach 60-tych XIX wieku i szybko stała się synonimem stripteas’u.  Pin-up girls przejęły od artystek burleskowych takie elementy garderoby jak: dopasowane w talii sukienki, widoczny pasek od pończochy, duże dekolty, oraz równie chętnie jak one pokazywały bieliznę. Przeglądając współczesne występy mistrzyń burleski można zauważyć mocne inspiracje stylem pin-up.

Pin-up girls nie bez powodu kojarzone są z kresem II Wojny Światowej. Był to okres, w którym damskie wizerunki szczególnie były potrzebne na froncie. Girl-back-home to kobieta: żona, dziewczyna lub narzeczona, czekająca na ukochanego, który wyjechał na front. Jej wizerunek (najczęściej fotografia) motywował żołnierza do walki oraz dodawał otuchy. Mężczyzna dzięki świadomości, że w ojczyźnie czeka na niego narzeczona, miał walczyć mężniej. Motyw ten powracał stale w czasach długich konfliktów zbrojnych, tj. II Wojny Światowej, czy Wojna w Wietnamie. Wykorzystywany był najczęściej w muzyce, filmie i fotografii. Chociaż girl-back-home były najczęściej konkretnymi osobami, ich rolę odgrywały także gwiazdy filmowe i piosenkarki. Kawalerowie, nie posiadający czekających na nich w domu kobiet, w ich roli często widzieli sławne i piękne kobiety pokroju Betty Grable, czy Marylin Monroe. Żołnierze wyjeżdżający na front do Europy, zabierali ze sobą fotografie ulubionych aktorek lub anonimowych modelek. Ich wizerunki można było spotkać na wszelkiego rodzaju męskich gadżetach, np. notesach, kartach do gry, kalendarzach czy prezerwatywach. Na fotografiach z okresu m.in. II Wojny Światowej przedstawiających żołnierskie namioty niejednokrotnie można dostrzec kolaże składające się z kobiecych wizerunków. Przykład takiej konstelacji został uchwycony przez Margaret Bourke-White – amerykańską fotoreporterkę. Bohaterem fotografii jest starszy szeregowy Robert L. Brestow leżący na swoim łóżku. Za nim, na obdrapanej ścianie widnieją ilustracje i zdjęcia przedstawiające piękne, młode kobiety. Już pobieżna analiza wizerunków wskazuje, że zarówno pod względem ubioru, jak i typu urody można je zaklasyfikować do grupy pin-up girls.  W czasie wojny kobieta poniekąd pełniła rolę nagrody, którą żołnierz miał nadzieje uzyskać za ból i odniesione rany. W wojennych reklamach, filmach i muzyce życie po wojnie to czas, w którym wszystkie niedogodności życia na froncie zostaną wynagrodzone z nawiązką. Każdy żołnierz będzie mieć dom, piękną żonę i luksusowy samochód. Na takim właśnie sentymencie bazował przemysł marketingowy. Wielkie koncerny, takie jak Coca-cola, Ford czy General Electric obiecywały żołnierzom powrót dawnych czasów i nagrodę w postaci domu z ogródkiem i pięknej żony. Reklamy były źródłem motywacji do podjęcia walki, bowiem nie dzieliły żołnierzy na biednych i bogatych, pięknych i brzydkich. Demokratycznie obiecywały nagrodę każdemu, kto wróci z pola bitwy. Nieodłącznym elementem powojennego pejzażu lansowanego przez kampanie reklamowe stała się kobieta, a dokładniej girl-back- home.

Na koniec artykułu pragnę jeszcze wspomnieć o zjawisku, które również łączy ze sobą piękne kobiety i wojnę, tj. nose art. Są to wizerunki malowane na samolotach, szczególnie na ich dziobach (nose) w celu spersonalizowania maszyny, którą na co dzień posługiwała się zazwyczaj ta sama grupa osób. Żołnierze wspólnie wymyślali wizerunek, z którym się utożsamiali i umieszczali na dziobie, boku lub skrzydłach samolotów i czołgów. Czasem maszynom nadawano imiona lub przydomki, np. Rudy 102. Ilustracje pomagały żołnierzom oswoić przedmiot, którym mieli walczyć i zadawać śmierć przeciwnikom. Broń, poprzez nadanie jej twarzy ślicznej dziewczyny lub postaci z kreskówek, stawała się bardziej przyjazna, traciła swój złowrogi wygląd. Nose art jest zjawiskiem charakterystycznym szczególnie dla wojsk amerykańskich. Ze względów na to, że w większości były to prace amatorów, które miały niekomercjalny charakter, nose art przez niektórych krytyków nazywana jest sztuką folkową. Głównymi jej motywami były dzikie zwierzęta, postacie z kreskówek i roznegliżowane kobiety. Wśród prac można znaleźć ponętne pin-up girls w roli sanitariuszek, żołnierek lub w stylistyce znanej z amerykańskiego podwórka: w kusych strojach i rozkloszowanych sukniach. Na porządku dziennym były też dzieła wulgarne, ukazujące kobiety nagie ze szczególnym podkreśleniem części intymnych tj. piersi, pośladków czy łon. Kobiety z samolotów otrzymywały imiona i przydomki (zazwyczaj frywolne) typu Kansas-Kitty, Bommin-Betty, czy Miss America. Jako źródło inspiracji najczęściej służył ilustracje zamieszczane w poczytnych magazynach, kalendarzach i komiksach. Niekwestionowanym królem nose artu był Alberto Vargas, którego prace były najczęściej kopiowane.

Mam nadzieję, że udało Wam się dotrwać do końca artykułu. Obiecuję, że następny będzie szyciowy i krótszy:)

Do napisania!

Komentarze (1)

  • Gratulacje!

Dodaj komentarz