Spódnica ołówkowa… pierwsza konstrukcja

Dodano: Październik 15, 2017  /  5 komentarzy

Dzień dobry, cześć i czołem!

Zgodnie z prawami, jakim rządzi się mój blog, po artykule historycznym czas na wpis krawiecki. Po szaleństwie związanym z pracą magisterską wreszcie udało mi się wygospodarować trochę czasu na dokończenie moich krawieckich projektów. Do jednych z nich należy ołówkowa spódnica w kolorze fuksji.

Spódnica jest dla mnie o tyle wyjątkowa, że jej siatkę konstrukcyjną wykonałam zupełnie sama. Było to moje drugie podejście do fasonu tego typu. Moją pierwszą spódnicę ołówkową wykonałam podczas kursu krawieckiego. Prowadząca rozdała nam wzory obliczeń, które należy sporządzić i następnie przenieść na arkusz. Niestety, nigdy nie należałam do ludzi, którzy z pietyzmem podchodzą do swoich notatek (nawet na studiach), dlatego ze smutkiem muszę przyznać, że je zgubiłam. Musiałam się nieźle natrudzić, aby w internecie znaleść instrukcję, która krok po kroku pokazuje jak samemu wykonać własną konstrukcję. Z pomocą przyszedł mi blog project-sew.com oraz książka Modelowanie form odzieży damskiej Elżbiety Stark i Barbary Tymolewskiej.

Przyznaję, że choć znaleziona przeze mnie instrukcja jest dość klarowna, niestety nie odbyło się bez gumki i kalkulatora. Głównym kluczem do sukcesu jest dobre zdjęcie miary. Jeżeli w biodrach wychodzi 96 cm, to właśnie taką wielkość należy uwzględnić w swoich obliczeniach, a nie 95, 94 cm (Przecież, jeszcze w zeszłym miesiącu było 95 cm, chlip, chlip). Sama przyznaję, że nieraz mnie kusiło aby tu i ówdzie odjąć sobie parę cm, ale na szczęście duch profesjonalnej krawcowej wziął górę:)

Jak już wspominałam, nie było to moje pierwsze zderzenie ze spódnicą ołówkową, dlatego mniej więcej wiedziałam z czym to się je.  Jedyna niespodziewana okoliczność nastąpiła już po uszyciu spódnicy. Ucieszona nowym nabytkiem postanowiłam iść w niej do pracy. Niestety, konieczność wejścia do pierwszego tramwaju wysokopodłogowego (z dość wysokimi stopniami) uświadomiła mi, że zapomniałam o jednej, bardzo ważnej rzeczy …. o rozcięciu z tyłu spódnicy.

Niektórzy mogą spytać: po co w dobie Burdy i internetu, tworzyć własne konstrukcje odzieży, skoro możemy przebierać we wzorach i modelach? Chyba nie mam jednej odpowiedzi na to pytanie. Może trochę dla swoje próżności, ponieważ na pytanie: skąd masz tak piękną spódnicę? mogę odpowiedzieć, że nie tylko sama ją uszyłam, ale również sama ją zaprojektowałam. Warto też podkreślić, że podczas tworzenia konstrukcji, na światło dzienne przebijają się zależności i prawa którymi rządzi się sztuka krawiecka. Nagle zdajemy sobie sprawę, że jeżeli twoja talia mierzy X, a biodra Y to szerokość zaszewek jest równa Z.

A co wy sądzicie o tworzeniu własnych konstrukcji odzieżowych? Jest to dobre ćwiczenie krawieckie, czy raczej utrudnianie sobie życia?

Do napisania!

 

 

Komentarze (5)

  • WOW Wyszło to super. Należą się brawa !
  • Moje ulubione zestawienie kolorystyczne :)
  • mhh ładnie podkreśla figurę:)
    • Bardzo dziękuję, bo to znaczy, że cel osiągnięty:)
  • Konstrukcja to doskonałe ćwiczenie😊 Brawo za ponowne i samodzielne podjęcie wyzwania. Jestem pod wrażeniem. Pozdrawiam ciepło i gratuluję mgr, bo jeśli dobrze odczytałam już cel został osiągnięty.

Dodaj komentarz