28 stopni w cieniu…

Dodano: Sierpień 5, 2018  /  9 komentarzy

Dzień dobry, cześć i czołem!

Sponsorem dzisiejszego wpisu jest wszechogarniający upał. Tytuł zaczerpnęłam z utworu francuskiego artysty Jean’a Maurice Renconter. Aby posłuchać kliknijcie >>tu<<. Niech piosenka będzie tłem muzycznym do lektury 🙂

Fiu, fiu, fiu… Długo mnie tu nie było. Jak zwykle nie mam nic na swoje usprawiedliwienie ale nie martwcie się, nie próżnowałam. W tym czasie nie tylko cierpliwie szyłam moje pasiaste spódnice (już niedługo sprawozdanie) ale również pilnie uczyłam się do egzaminu na prawo jazdy. Teoria już za mną, jednak do pełni szczęścia brakuje mi pozytywnego wyniku części praktycznej, a ta już niebawem.

Dzisiaj przygotowałam dla Was sesję z bordowo-lnianą sukienką w roli głównej. Model pochodzi  z Burdy nr. 6/2016. Sukienka przykuła moją uwagę nie tylko pięknym, głębokim dekoltem ale również zakładkami z przodu spódnicy. Jej krój jest na tyle zdobny, że postanowiłam uszyć ją z gładkiego lnu.

Nie ukrywam, że model nie należy do najłatwiejszych, szczególnie górna część wymaga sporo cierpliwości (gdy jest się na takim etapie zaawansowania jak ja, doświadczone krawcowe pewnie się teraz śmieją :)). Top sukienki jest mocno przylegający do ciała i myślę, że warto wybrać wykrój o rozmiar większy niż zwykle. Rozmiar 36 jest zazwyczaj dla mnie za duży, jednak w przypadku tej sukienki jest ekhm…. na styk. Za to spódnicę musiałam sporo zwęzić. Ale może to kwestia mojej budowy….

O ile uszycie samej sukienki przyszło mi dosyć łatwo, niestety etap łączenie jej z podszewką nie przebiegał już tak kolorowo. Nie jest to wina materiału, tylko małej wprawy. Jest to chyba moje trzecie podejście do podszewki więc bardzo proszę o wyrozumiałość. Niestety nie znalazłam podszewki w kolorze sukienki, więc zdecydowałam się materiał o głębokim, czerwonym kolorze >>klik<<.

Sesja zdjęciowa odbyła się w ezoterycznym Poznaniu, nad brzegiem Warty. W rolę fotografa wcieliła się moja siostra (podziękowania dla niej, bowiem w obawie przed upałami zdecydowałyśmy się na sesje wczesnym rankiem, a wczesne wstawanie w sobotę nie jest popularne 🙂 ). Muszę przyznać, że zakochałam się w zdjęciach, które zostały wykonane na tle graffiti. Street art, kontrastuje z dosyć eleganckim modelem sukienki, tworząc ciekawą mieszankę. Mam już nawet pomysł na kolejną sesję z graffiti w roli tła ale to już temat na kolejny wpis…

 A czy Wy macie już jakieś doświadczenia związane z tym krojem? A tak z innej baczki… może jakieś porady, jak zdać praktyczny egzamin na prawo jazdy?

Do napisania:)

Komentarze (9)

  • Szyję od 10 lat i musze przyznać, że jest to trudny model. Widzę parę drobnych niedociągnięć ale ogólnie to sukienka ładna i super zdjęcia :)
    • Niestety też widzę te niedociągnięcia... :( Dziękuję za miłe słowa!
  • Skoro mieszkasz w Poznaniu to może sesja na tle prac Noriakiego?
  • Piękny kolor. Trudno jest tak wszyć podszewkę, więc brawo! Trochę się rozbił dekolt i faluje nad biustem - rozumiem, że podklejony flizeliną?
    • Prawda, muszę jeszcze poćwiczyć. Myślę, że jest to kwestia m.in. źle dobranej flizeliny. Pozdrawiam serdecznie :)
  • Ja chyba zdecydowałabym się na bardziej elastyczny materiał ale sukienka bardzo ładna !!!
  • Wow, ale klimat. Całość przywodzi mi na myśl lata 50-60'. Skwar bije z tych zdjęć :)
    • :)
  • Wyspać się i nie pić kofeiny! Sukienka urocza! Nie mogę doczekać się kolejnych wpisów!

Dodaj komentarz